-
Więcej
Malta
Maleńka wysepka na skraju Europy, do której dociera niewielu polaków a naprawdę jest, po co. Wspaniała architektura, cudowny klimat i mili przyjaźni ludzie to w zasadzie wystarcza, aby się tam znaleźć, ale dla nas to za mało. My tam pojechaliśmy szukać nowych smaków a to, co zastaliśmy przerosło nasze oczekiwania.
Malta to raj dla smakoszy, ale tych, którzy lubią poszukiwać i schodzą z turystycznych szlaków i dopytują się gdzie jedzą lokalni mieszkańcy. Można znaleźć tam restauracje o jakości zasługującej na gwiazdki Michelin za to w przyzwoitych cenach lub zwykłe restauracyjki z jedzeniem, o jakich u nas możemy tylko pomarzyć. Co jest takiego niezwykłego w tej kuchni? Baza to kuchnia włoska, ale z wpływami arabskimi i greckimi, dużo ryb i owoców morza, bo to przecież wyspa no i potrawa narodowa Fenek, czyli królik. Królik jest prawie w każdej restauracji duszony lub pieczony w ziołach, pomidorach suszonych z dodatkiem oliwek lub pasty, której przygotowanie jest tajemnicą szefa kuchni. Soczysty aromatyczny o delikatnym mięsie to przysmak, którego każdy odwiedzający musi spróbować. Co do ryb to należy pytać o lokalne i te, które występują w danym sezonie są wtedy cudownie świeże a kucharze wiedzą jak je najlepiej przyrządzić, aby wybornie smakowały. Miłośników „kluchów „ też to miejsce nie zawiedzie pyszne robione na miejscu twarde makarony z włoskimi dodatkami i szczyptą egzotyki rodem z Egiptu, najpierw zaskoczenie potem uśmiech zadowolenia. Nie ma jednak dobrego posiłku bez deseru a takie naleśniki francuskie z pomarańczą i likierem Grand Marinier, jakie zjedliśmy w restauracji rybnej przy promie na Gozo to szukać ze świecą w Paryżu.
- Dla miłośników zwiedzania parę zdjęć
- Dla miłośników wypoczynku
- Dla smakoszy



